Jeszcze nigdy tak mnie d..
Ostatnie 40km na stojąco ponieważ nie mogłem usiedzieć, 150km jazda w towarzystwie innego bikera
KYDEM WIELKIE DZIĘKI ZA POMOC
Dajesz rade 270 km to świetny wynik. Moja życiówka to 250 km ale jechałem je w 12h więc średnia słaba :) Pozdrawiam
SuperAlex 18:19 niedziela, 20 kwietnia 2008
PS: Moja rodzina pochodzi z okolic Terespola
Poniżej jest napisane nie ciemnowłosa a czarnowłosa, co znaczy brunetka, zresztą wszystko jedno, ja jeszcze tylko szatynki ubóstwiam i tylko z takimi pozwalam sobie na "interakcje".
robert 12:26 wtorek, 8 kwietnia 2008
większych wrażeń mi życzysz, dzięki, jedno drugiemu nie przeczy, czerpię pełnymi garściami z obu źródeł i wierz mi, satysfakcja jest niemała w obu tych przypadkach. Zresztą nie będę się wywnętrzał nad wyższością szatynek nad brunetkami, bo to blog rowerowy, a nie...hehehe
napisz gdzie chcesz jechać, jaka będzie trasa planowanej wycieczki.
jak to mówią szczęśliwi czas u nie liczą, druga sprawa nie żadne brunetki ale ciemnowłose, mam jakąs psychczna blokadę przed blondynkami :P jeśli w najbliższy weekend będzie znośna pogoda to te >311 km padnie ...
zola 21:03 poniedziałek, 7 kwietnia 2008
pozdr
P.S. życze większych wrażeń w czasie jazdy niż w trakcie "interakcji" z blondynkami heheh
Jak się zadajesz tylko z brunetkami, to się nie dziwię że wolisz rower, też wolałbym rower.
robert 11:11 poniedziałek, 7 kwietnia 2008
Dobry jesteś, wycieczka w październiku, a opis we wrześniu 16.09.2007, 22:10, datę wziąłem z wpisu z linka, więc nie ma mowy o pomyłce.
Pozdrower
to akurat miało miejsce w pażdzierrniku ubiegłego roku kiedy jeszcze mnie nie byłem zarejestrowany. Patrzaj tu: http://www.forumrowerowe.org/index.php?showtopic=93&st=1060
zola 21:26 środa, 2 kwietnia 2008
a gdzie jest opis o tych 311 km, bo nie moge znaleźć?
robert 20:54 środa, 2 kwietnia 2008
no niech bedzie, są gusta i guściki, nie mam zamiaru sie kłócić. Ale jeśli juz to czarnowłosa dziewczyna z ala hiszpańska karnacją. Ale to tylko mój typ.Chociaz jeśli miałbym wybierać to wybrałbym na pierwszym miejscu swojego wiernego rumaka. I zdania nie też nie zmienie :0 przynajmniej na razie
zola 20:19 wtorek, 1 kwietnia 2008
pozdr
nirwana już przeszła?rozłączyeś się z naturą?
robert 15:27 wtorek, 1 kwietnia 2008
Niebieskooka blondynka na łonie natury...marzenie.
nie znasz się, najlepsze co może byc to boski seks z jakąś słodką dziewczyną, może być rowerowa, ale niekoniecznie, a dopiero na drugim miejscu jazda rowerem, wiem conieco o wspomnianej szybkości i lekkości, popieram, ale co rzekłem, to rzekłem, zdania nie zmienię.
to akurat moge zdradzić, mordowałem się w pobliżu wschgodniej granicy - okolice Terespola; zresztą nie jestem osobą, która jeżdzi rowerem żeby podziwiać widoki. Jazda po szosie daje poczucie lekkości, prędkości to jest w tym najlepsze. Ale może się nie znam. Za 2 tygodnie jak wszystko wyjdzie próbuje pokonać swój max dzienny, który obecnie wynosi 311km. Oj będzie się działo pozdr
zola 00:03 poniedziałek, 31 marca 2008
Gratuluje dystansu, współczuje pomysłu z siodłem.
bolek117 16:51 niedziela, 30 marca 2008
Co taka krótka ta relacja?? Nawet nie wiadomo gdzie byłeś ;)
No widzę, że niektórzy nie moga doczekać sie aż znowu zacznę jeżdzić... dzięks za motywacje:)
zola 20:41 wtorek, 18 marca 2008
Wpadłem w rutynę praca, studia, praca magisterska + mase innych bzdur
Kolejna wiadomośc to taka, że zmieniłem ustawienia bika na całkowicie terenowe i już nie mam zamiaru pokazywac sie na polskich drogach, szkoda nerwów.
Rejestrując się w tym serwisie wpadłem początkowo w obsesyjne nabijanie km ale juz mi lepiej:) osiągnąłem stan nirwany i ponownie łącze się z naturą ...czego Wam również życzę
pozdr
Nie wiesz flash jak to jest? Porządki przedświąteczne: trzeba umyć okna, wytrzepać dywany, przynieść zakupy, utrzeć chrzan, zaprowadzić dzieci do fryzjera, pewnie żona go już zagoniła do roboty,
Anonimowy tchórz 16:41 wtorek, 18 marca 2008
u mnie też podobnie, a rower czeka na świąteczną niedzielę.
czyżby d... wciąż bolała? ;)
flash 14:30 wtorek, 18 marca 2008
hmmm, zmiana ustawienia siodełka przeda wyjazdem na taki dystans i do tego nie zabranie klucza to chyba nie najlepszy pomysł :-) - ale może jak się nie znam ;-). Dystans robi wrażenie. Gratulacje.
makos 08:22 wtorek, 11 marca 2008
gratuluję skarbie, to dlatego kwiatków nie dowiozłeś?
Djablica 12:27 poniedziałek, 10 marca 2008
get a massage ;-)
gratuluję skarbie, to dlatego kwiatków nie dowiozłeś?
Djablica 12:22 poniedziałek, 10 marca 2008
get a massage ;-)
WOW. Cóż za dystans. Pogratulować tylko!
mati1233 21:52 niedziela, 9 marca 2008
nie dziwie sie obolałemu tyłkowi, po takim dystansie...gratulacje oczywiście:)
tatanka 21:34 niedziela, 9 marca 2008
bravo
qvejt 21:28 niedziela, 9 marca 2008
:O :O :O :O :O :O :O :O
Pixon 20:51 niedziela, 9 marca 2008
8O 8O 8O
AAAAaaaale dystansssss :D gratuluje/
cala rowerowa przyjemnosc po mojej stronie ;D
kydem 19:27 niedziela, 9 marca 2008